Przejdź do treści

Dzień w Małopolsce

Po tygodniach w domu rodzinna wycieczka rowerowa wokół Jeziora Czorsztyńskiego, „polskiej Gardy”, z rowerzystami w wieku pięciu i sześciu lat.

Basia · 3 sierpnia 2020 · 2 min czytania

Zamknięci w domu przez wiele tygodni pandemii marzyliśmy o wycieczce rowerowej. Pod koniec maja 2020 roku razem z dziećmi i przyjaciółmi pojechaliśmy nad „polską Gardę”: Jezioro Czorsztyńskie, powstałe w XX wieku po wybudowaniu zapory na Dunajcu, w sercu Pienińskiego Parku Narodowego.

Park to nie tylko Trzy Korony i spływ Dunajcem. To także kilometry dobrze przygotowanych, nowoczesnych tras rowerowych. Pełna pętla wokół Jeziora Czorsztyńskiego ma około 40 km. Można ją skrócić o 10 km, przeprawiając się tramwajem wodnym lub łodzią między zamkami w Czorsztynie i Niedzicy. VeloCzorsztyn jest częścią większego projektu VeloDunajec / GreenVelo.

Trasa jest łatwa, choć miejscami nachylenie sięga 7%. Odcinek Maniowy–Czorsztyn jest spokojny, bez wymagających podjazdów, ale gdy masz wybór, wybierz wyższą ścieżkę. Zapierające dech widoki gwarantowane, a przy dobrej widoczności zobaczysz Tatry. Miejscami kręta ścieżka biegnie brzegiem obok małych przystani z jachtami, jak wybrzeże greckiej wyspy.

Zapierające dech widoki gwarantowane

Z Czorsztyna do Niedzicy przepłynęliśmy tramwajem wodnym (mój syn nazwał go „piracką dżonką”). Dwukilometrowa przeprawa trwała około 15 minut, a dla dzieci była wisienką na torcie.

Kolejny odcinek był bardziej wymagający i dostarczył najwięcej emocji. Widoki na jezioro z tej wysokości wynagradzają każdy trudny metr podjazdu.

Za zaporą jest jedyny fragment, na którym ścieżka biegnie wzdłuż drogi gminnej. Jest dobrze oznakowany dla rowerzystów; tylko na wąskim chodniku mostu nad Białką część z nas dla bezpieczeństwa prowadziła rowery.

Ucząc dzieci, że „kto pyta, nie błądzi”, znaleźliśmy drogę z powrotem na ścieżkę rowerową.

Ostatni odcinek był rekreacyjny i widokowy; niektórym przypominał krajobrazy Wietnamu. Na koniec odpoczywaliśmy w hamakach, w lekkim deszczu, przy świetnej kawie w przystani WyskoczNa.

Mieliśmy szczęście do pogody: było pochmurno, a padać zaczęło dopiero, gdy rowery stały już na stojakach. 30 km z przeprawą, dwoma dłuższymi piknikami i kilkoma problemami technicznymi zajęło nam około sześciu godzin. Dwoje z sześciu rowerzystów miało pięć i sześć lat. Polecam VeloCzorsztyn ze względu na krajobrazy, wrażenia i czas spędzony z dziećmi na łonie natury.

Basia Licencjonowana przewodniczka po Krakowie i instruktorka turystyki rowerowej, kajakowej i narciarskiej. Więcej o Basi →

Masz ochotę?

Odkryj to z Basią

Napisz, kto przyjedzie, kiedy i co chcesz zobaczyć. Zaproponujemy trasę i prześlemy ofertę.